Przeprowadzka.
Mój ojciec był dość stary , miał prawo umrzeć . Ale brakowało mi go. Tęskniłem za nim. W spadku powierzył mi dom. Miałem przeprowadzić się tam z mamą , ale miesiąc po śmierci ojca , umarła .Nie wiedziałem , że ma raka. Nie chciała mi powiedzieć.Tydzień po pogrzebie matki zacząłem , rozmyślać , nad tym domem , za granicami miasta. Zadzwoniłem do Dylana , porozmawiać. Zawsze chcieliśmy zamieszkać razem , jako przyjaciele. Po godzinie zapukał do drzwi mojego domu. Otworzyłem.Przytulił mnie i poklepał po plecach na przywitanie.
-Stary , jak się czujesz ? - spytał .
Zaprosiłem go do salonu i spytałem czy chce się czegoś napić. Jak zawsze piwo.Lubiliśmy sobie czasem wypić , ale uważałem , że picie alkoholu jest bardzo nie zdrowe , ale nigdy nie umiałem odmówić.
-No trzymam się , słuchaj mam do Ciebie sprawę.
-Yhm ?
-No. Tata... w spadku powierzył mi dom , po za miastem. No wiesz , możemy tam zamieszkać , jak to planowaliśmy. Cisza i spokój , w każdej chwili , moglibyśmy robić imprezy , zapraszać panienki.
Spojrzała na mnie tym swoim zabójczym spojrzeniem. Zawsze byliśmy zgodni.
-Nareszcie , myślisz , po za szkołą - podniósł palec do góry i pokiwał nim - no a kiedy jedziemy go zobaczyć ?
- Jeszcze nie wiem. Ale jak najszybciej. - powiedziałem.
Podałem mu piwo i sam wziąłem dla siebie.Usiadłem obok niego na starej sofie.Ten mebel jest od początku zamieszkiwania moich rodziców. Troszkę z boku się rozwala. Kiedy mieliśmy psa o imieniu Marley rozgryzł nam kawałek sofy.
Wieczorem cały czas myślałem , jak to będzie w nowym domu razem z przyjacielem mieszkać. Może fajnie , a może nie...
Rano od razu zabrałem kluczyki od mojego auta.Wyszedłem z domu i wsiadłem do samochodu.Zapaliłem i ruszyłem w stronę domu Dylana. Po drodze wstąpiłem do sklepu. Kupiłem , jak zawsze gumy do żucia .
Rano od razu zabrałem kluczyki od mojego auta.Wyszedłem z domu i wsiadłem do samochodu.Zapaliłem i ruszyłem w stronę domu Dylana. Po drodze wstąpiłem do sklepu. Kupiłem , jak zawsze gumy do żucia .
Wiedziałem , że Dylan , też będzie chciała więc wziąłem od razu dwie paczki i piwo. Kiedy już podjechałem pod jego bramę do domu , wysiadłem i ścieszką poszedłem w kierunku drzwi. Zapukałem i otworzyła mi jego matka. Szczupła wysoka kobieta z zmarszczkami na twarzy i nie wyraźnym uśmiechem. Wpuściła mnie do środka i powitała. Zawsze byłem tu mile widziany , albo przynajmniej mi się tak wydawało. Stanęłem tyłem do schodów a ona spytała " a więc chcecie zamieszkać razem ? '' a ja odpowiedziałem na to jej pytanie :
- Tak , podzielimy jakoś ten dom, mam nadzieję , że to nie jest jakaś rudera.-zaśmiałem się .
-No miejmy nadzieję , ale poradzicie sobie ?
-Tak , proszę Pani.
Dylan zszedł z góry i stanął tuż obok mnie.Położył swoją dłoń na moim ramieniu i powiedział "możemy już jechać ".Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do mojego auta.Pojechaliśmy. Jechaliśmy jakieś 10 min i nareszcie znaleźliśmy ten dom.
To był raczej dworek czy coś w tym stylu. Dom był nie pomalowany i strasznie duży. Przyprawiał mnie o dreszcze. Wysiedliśmy z auta i skierowaliśmy się dróżką do drzwi , otworzyłem kluczem który dostałem od taty. Nie pewnie postawiłem pierwszy krok w tym domu i wszedłem do środka. Rozejrzałem się po mieszkaniu. Wszystko wyglądało w porządku , duża łazienka , kuchnia , dwie albo więcej sypialni , salon. Spokojnie można robić duże imprezy. Postanowiliśmy z Dylanem , że już dziś przeprowadzamy się i sprzątamy. Zamknęliśmy dom i pojechaliśmy do domów się spakować. Po trzech godzinach praktycznie byliśmy gotowi. Otwierając drzwi bagażnika i wyciągając torby spytałem Dylana.
- To kiedy robimy pierwszą imprezkę ?
- Wiesz jak tu troszkę ogarniemy to jeszcze dziś .!
- No to napiszę do Cleo , żeby przyszła !
- Zaś ta twoja dziewczyna , co będziecie robić ? No , ale jeśli ty zapraszasz Cleo , to ja zaproszę ,moje koleżanki.
-Oj Dylan dużo ich masz , tylko wiesz , później żeby nie było , że Cię nie oszczegałem.
Weszliśmy do budynku i zaczęliśmy się rozpakowywać i sprzątać ...
I jak podoba się wam ?
- Tak , podzielimy jakoś ten dom, mam nadzieję , że to nie jest jakaś rudera.-zaśmiałem się .
-No miejmy nadzieję , ale poradzicie sobie ?
-Tak , proszę Pani.
Dylan zszedł z góry i stanął tuż obok mnie.Położył swoją dłoń na moim ramieniu i powiedział "możemy już jechać ".Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do mojego auta.Pojechaliśmy. Jechaliśmy jakieś 10 min i nareszcie znaleźliśmy ten dom.
To był raczej dworek czy coś w tym stylu. Dom był nie pomalowany i strasznie duży. Przyprawiał mnie o dreszcze. Wysiedliśmy z auta i skierowaliśmy się dróżką do drzwi , otworzyłem kluczem który dostałem od taty. Nie pewnie postawiłem pierwszy krok w tym domu i wszedłem do środka. Rozejrzałem się po mieszkaniu. Wszystko wyglądało w porządku , duża łazienka , kuchnia , dwie albo więcej sypialni , salon. Spokojnie można robić duże imprezy. Postanowiliśmy z Dylanem , że już dziś przeprowadzamy się i sprzątamy. Zamknęliśmy dom i pojechaliśmy do domów się spakować. Po trzech godzinach praktycznie byliśmy gotowi. Otwierając drzwi bagażnika i wyciągając torby spytałem Dylana.
- To kiedy robimy pierwszą imprezkę ?
- Wiesz jak tu troszkę ogarniemy to jeszcze dziś .!
- No to napiszę do Cleo , żeby przyszła !
- Zaś ta twoja dziewczyna , co będziecie robić ? No , ale jeśli ty zapraszasz Cleo , to ja zaproszę ,moje koleżanki.
-Oj Dylan dużo ich masz , tylko wiesz , później żeby nie było , że Cię nie oszczegałem.
Weszliśmy do budynku i zaczęliśmy się rozpakowywać i sprzątać ...
I jak podoba się wam ?






