poniedziałek, 16 lipca 2012

Rozdział 5

Las.

Usiadłem na murku i popatrzyłem na Jessice. Ona chodziła tam i z powrotem po ogrodzie myśląc gdzie by posadzić drzewka. Wstałem , podszedłem do niej i położyłem swoją dłoń na jej ramieniu.
- Wiesz , wcale nie musimy sadzić tych drzewek , zrobimy dziś z basenem i oczyścimy tą fontannę i będzie dobrze - uśmiechnąłem się do niej promienie - A i dziękuje Ci , że mi pomagasz.
- Na prawdę nie masz za co dziękować, to jest drobiazg , ja cały czas komuś pomagam.. To jest dla mnie normalka.
- Tak ? - spytałem dając reke na tylną część szyji i delikatnie nią przesuwając - No , to ja idę po jakieś gadżety do czyszczenia... może to troszkę potrwać , bo nie wiem  gdzie je dałem , a ty w między czasie , usiądź sobie i napij się soku , który przyniosłem. dobrze ? - podałem jej szklankę i sok z wodą.
Szybko wbiegłem do środka mieszkania i zacząłem szukać po łazience różne szczotki , płyny i proszki. Znalazłem tylko jedną już prawie rozpadającą się szczotkę i jeden kończący się płyn do mycia podłóg.Ubrałem buty do wyjścia i wziąłem kluczki od samochodu. Wyszedłem z domu i otwierając drzwi do auta , spojrzałem na prawo , skąd wydobywał się straszny odgłos. To były krzyki. Kobiety. Zamknąłem drzwi i ruszyłem w lewą stronę , tam skąd dobiegały te krzyki. Chwyciłem w dłoń łopatę i zacząłem biec w stronę lasu. Nasz mały dworek , był otoczony gęstym lasem. Stanąłem przed laskiem i rozglądnąłem się w okół czy ktoś z niego nie wychodzi.
Ale , nikogo nie widziałem , wszedłem głębiej , też nic nie widziałem. Może tylko się mi zdawało. Jednak , po nie całej sekundzie , znów usłyszałem ten przeraźliwy krzyk , było go słychać coraz wyraźniej. I muszę , przyznać , że strasznie się bałem. Chociaż , inni uważali , że jestem najodważniejszym facetem w szkole , do której uczęszczałem jeszcze rok temu. No , musiałem , w końcu , wszyscy uważali , że jestem najbardziej lubiany i najbardziej popularną osobą. Lubiłem być nią , ale czasem było to wkurzające stanowisko. Czemu ? Wszyscy przychodzili do mnie i prosili , bym przyszedł na imprezę w szkole , z drugiej strony było to miłe , ale wkurzające , bo zapraszali mnie ze względu , na to , jak jest na niej najbardziej lubiana osoba w szkole , to impreza jest lepsza , bo jest więcej ludzi. Chociaż , nie zawsze tak było. Dużo było też imprez , na które zapraszali mnie tak po prostu. Bardzo lubiłem na nie chodzić. Chyba na nich lepiej się bawiłem , niż na tych gdzie byłem zapraszany też ze względu na moją reputację.
Rozejrzałem się po lesie , jeszcze raz , ale nic nie widziałem. Usiadłem na ziemi pod dużym drzewem. Chyba był to dąb. Usiłowałem wsłuchać się. Nie chciałem tej sprawy zostawić tak po prostu i pójść sobie , robić z ogrodem. Żal było by mi osoby która tak krzyczała. A jak się jej coś stało ? W tej właśnie chwili znów usłyszałem ten krzyk. Wstałem tak szybko jak nigdy dotąd. Powoli skierowałem się w stronę skąd wydobywał sie ten krzyk. Połamałem przy okazji kilka gałązek leżących na wilgotnej ziemi. Ale one teraz nie były tak bardzo ważne. Wiecie , zawsze szanowałem zieleń , ale chyba matka natura nie będzie się tak bardzo złościć że złamałem pięć czy siedem gałązek. Przecież dzieci codziennie depczą , skaczą i łamią. Wiem , też taki byłem. Mały i nie do wytrzymania. Zawsze się z tego śmieje , ale dziś nie mam na to nastroju.   Z jakiegoś powodu zacząłem biec , a nic na razie nie słyszałem. Zatrzymałem się i jeszcze raz dobrze rozglądnąłem się czy gdzieś kogoś nie ma. Przez cały ten czas wydawało mi się , że ktoś mnie śledzi , więc szybko odwróciłem się , ale tam też nikogo nie było , tylko drzewa. Czy to możliwe , że aż tak daleko odbiegłem od domu ? Spojrzałem na zegarek. Była już czwarta piętnaście. Już tak późno. Gdy wracałem do domu , przypomniałem sobie , że w ogrodzie czeka na mnie Jessica. Powiedziałem jej przecież, że zaraz wrócę. Zawiodłem kolejną osobę. Wybiegłem z lasu i jeszcze raz rozglądnąłem się wokół. Dziwne. Cisza. Już nikogo nie było słychać , tylko jakieś śmiech dochodzące z mojego ogrodu.
-Dylan ? Jessica ? - wbiegłem do ogrodu , który o dziwo wyglądał lepiej niż , gdy wychodziłem z domu. - Jessica ty to zrobiłaś ?
-Tak , z małą pomocą - wstała i spojrzał na siedzącego na schodach Dylana - To może ja już pójdę. - uśmiechnęła sie lekko w moją stronę i pomachała mojemu przyjacielowi. - Do zobaczenia Dylan.
Wyszła.
- Co to było ? Czemu ty i... - przerwałem patrząc na roześmianego Dylana -No co ? - spytałem , bradzo dziwnie się zachowywal , zresztą jak i Jessica.
-Może ja zadam pierwszy pytanie.?
-Hmm ?
-Gdzie ty byłeś przez prawie cale cztery godziny ?- spytał
-Nigdzie.- powiedziałem obojętnie.
-To czemu zostawiłeś Jessice samą w ogrodzie ?
-Czekaj teraz moja kolej.- oburzyłem się - Czemu ty się śmiejesz ?
-Bo przypomniałem sobie coś śmiesznego , zresztą ta twoja mina... - przerwał w połowie i wybuchnął śmiechem
- Co w tym takiego śmiesznego hmm ? - spytałem unosząc do góry swoją brew.
-No bo.. ta mina..ahahaha..
Nadal nie wiedziałem z czego tu się śmiać , skoro każdy robi takie dziwne miny jak ja. Ale Dylan zawsze był śmieszkiem. Ale co sobie takiego śmiesznego przypomniał. Rozmawiając z Jessicą ? Złożyłem ręce na brzuchu.
-Nie ważne - powiedział tak jakby czytal mi w myślach i wiedział co mnie drażni.- Chodź do środka , robi się zimno..
Weszliśmy.


I jak ten , rozdział chyba mi się udał ?

środa, 11 lipca 2012

Rozdział 4

Ogród
Gdy już zjadłem , do drzwi ktoś zapukał. Wstałem z fotela i zacząłem kierować się ku drzwią. Chwyciłem za klamkę która była zimna i pociągnąłem w swoją stronę. To była ona ! Wysoka i szczupła blondynka. W rekach miała kwiaty. Różowe , żółte , pomarańczowe , czerwone , fioletowe i białe. Było tych roslinek więcej , bo gdy spojrzałem , ujrzałem za jej plecami auto , a w nim pełno kwiatów i małych drzewek. Powitałem ją i zaprosiłem do środka.
- Chcesz coś do picia ?- spytałem wchodząc do kuchni
- Nie , dziękuje. To co pierwsze robimy ?
- Chodź do ogrodu , tam się zastanowimy dobrze ?
Spojrzała na mnie i pokiwała głową. Zacząłem iść w stronę wyjścia z domu. Ona szła obok mnie obijając swoją ręką o moją.
- Wiesz ? Szczerze , to jeszcze w tym ogrodzie nie byłem , więc w sumie nie wiem jak wygląda. Ale coś mi się zdaje , że duzo pracy będzie.
- Czemu tak myślisz ?
- Bo pierwsze moje wrażenie o tym domu , to było . To jest domu strachu itp. A jak wygląda dom to i ogród.
-Niekoniecznie - powiedziała , dochodząc do ogródka. - Widzisz , on , jest w całkiem... - przerwała , gdy zobaczyła wielki ogród.
Był wielki i bardzo zaniedbany. Rzeczywiście , będzie masa pracy. Popatrzyłem na nią , a ona na mnie i wzruszyła ramionami. Na środku stała średniej wielkości fontanna schodziła z niej farba , ale dodawała atmosfery sprzed 50 lat. Po prawej stronie było wielki zagłębienie. Można to wykorzystać na basen. Zaś po lewej stronie od fontanny znajdowała się mała budka. Można tam było zrobić jakiś schowek , czy coś.

Odwróciłem się w stronę Jessici. Spojrzałem jej w oczy.
- I co nie miałem racji ? -  spytałem.
- Dobra tym razem miałeś , ale zobaczysz , że ja też będę ją mieć.
Uśmiechnąłem się do niej promiennie. Była całkiem mila jak na siedemnastoletnia dziewczynę. Wziąłem od niej kwiatki i położyłem je na ziemi by nie musiała dźwigać , takiego ciężaru. 
- Dziękuje - powiedziała i popatrzyła na mnie - Jesteś bardzo miły.
- Taak ? Bardzo dziękuje - uśmiechnąłem sie do niej.
Gdy znalazłem się bliżej fontanny. Zauważyłem za nią jakieś drewniane drzwi.


Były dość duże i brązowe. Jessica poszła za mną. Położyłem prawą dloń na drzwiach i próbowałem je popchać , ale nie otworzyły się. Nawet nie miały klamki.
-Jesteś słabeuszem - powiedziała opierając się o mur i patrząc na mnie.
- Nie prawda. Nie da sie ich po prostu otworzyć - spojrzałem jej w oczy. - No spójrz , maja klamkę , lub coś podobnego do klamki ?
-Nie , ale...może...hmm..no nie wiem... - wzruszyła ramionami.
- Hehe.. - zaśmiałem się - po co komu drzwi , skoro nie da się je otworzyć ?
- A może to nie są drzwi , tylko jakieś tajemne przejście...? 
-Bardzo możliwe.. - wybuchłem śmiechem , a ona razem ze mną.
Podniosłem głowę do góry i pokazałem swoją wyższość nad drzwiami. Ona chwyciła mnie za ręke i pociągnęła za sobą...

Rozdział 3

Mętlik
Kłótnia z Dylanem , nadal się ciągnie od imprezy , a minęły już 4 godziny. Nadal sobie nic nie wytłumaczyliśmy. Nie mam najmniejszej ochoty z nim rozmawiać. Wszyscy goście wyszli już dawno temu więc , poszedłem się umyć i iść spać w nowym miejscu. Położyłem się na nowym łóżku i przez chwile myślałem o tajemniczej ścianie. Byłem , tak bardzo ciekawy , czemu jest inna , od reszty. Gdy już usypiałem , coś zaczęło walić o ścianę i hukło . Coś jakby spadło  na ziemie , coś ciężkiego. Wstałem szybko z łóżka i z zaciekawieniem wybiegłem z pokoju , dowiedzieć się co to było. Stanąłem , tuż przed drzwiami do pokoju Dylana , było tam cicho i przez dziurkę od klucza widać było , że jest tam też bardzo ciemno. Więc pomyślałem , że może mi się przyśniło i wydawało mi się , że coś spadło. Byłem bardzo zmęczony i śpiący więc , szybko wskoczyłem do łóżka z strasznym grzmotem. W tej chwili , pomyślałem , że muszę kupić nowe łóżko bo to , ledwo co stoi. Zamknęłem oczy i próbowałem zasnąć. Było to bardzo ciężkie zadanie , ponieważ zawsze gdy śpię w nowym miejscu , pierwszą noc spędzam nad czytaniem gazety i książki. W końcu udało mi się zasnąć. Nagle do mojego łóżka niespodziewanie wskoczył Dylan. Otworzyłem oczy i spojrzałem na niego.
- Co ty robisz ?- spytałem
- Muszę Ci wszystko wytłumaczyć..
- Wiesz , nie masz już co tłumaczyć , wszystko wiem.. podoba Ci się Cleo... ale jak mogłeś mi tego nie powiedzieć , jesteśmy przecież przyjaciółmi...
- To nie tak Jake.. To na prawdę ona mnie pocałowała.. A ja próbowałem ją od siebie odciągnąć , ale ona nie chciała. Tak jakby złe moce ją trzymały , czy coś w tym stylu.
-Dylan , ja Ci po prostu nie wierze ! - powiedziałem , podnosząc ręke do góry - Cleo , by mi tego nie zrobiła.
- To uwierz , bo tak na prawdę było... Przecież stali koło nas Kath i Josh , idź i się ich spytaj.
- No dobrze , ale musiałeś mnie budzić w środku nocy , o 01:32 ? - spojrzałem na zegarek postawiony na mojej szafce nocnej obok łóżka.

- Tak , bo chcę Ci wytłumaczyć , i chcę byś mi uwierzył !
- Dobrze , porozmawiamy o tym jutro.
Wtedy , bardzo zaciekawiła mnie sytuacja Dylana z Cleo. Czemu moja dziewczyna miała by całować mojego przyjaciela ? No , ale Dylan zawsze mówił mi prawdę. Zawsze był szczery wobec mnie. Zamknęłem oczy i zaczęły przed moim oczyma pojawiać się pocałunek Dylana i Cleo. Może jako jego przyjaciel powinienem mu uwierzyć. Tak , ale z drugiej strony ona jest moją dziewczyną. Miałem straszny mętlik w głowie. Próbowałem znów zasnąć. W końcu mi się udało...

Coś zaczęło gilgotać mnie w twarz. Gdy otworzyłem oczy , zauważyłem Dylana stojącego nade mną i delikatnie dotykającego mnie pierzami od poduszki. Szybko usiadłem na łózko i rozglądnąłem się po pokoju.
- Co się zaś stało ? - spytałem - Czemu mnie budzisz tak wcześnie ? Jestem zmęczony i nie pogadam z Tobą teraz o tym.- położyłem się z powrotem i przykryłem kołdrą.
- Wcześnie ? Facet jest już 11:30 !- szturchnął mnie w ramie.
- Co ? już ?
Wstałem szybko z łóżka i otwarłem wielką szafę gdzie wszystkie rzeczy włożyłem. Wyciągnąłem z niej swoje ulubione ubranie i zajełem łazienkę.
Przebrałem się i schodząc po schodach na dół , zauważyłem na ścianie zdjęcie Dylana z Cleo jak się całują. Zdjąłem je i przyjrzałem się na nie. Już miałem uwierzyć mu. Ale to zdjęcie ? Zauważyłem za nimi , jakąś nieznajomą sylwetkę. Tak jakby obserwowała ich. Nie było widać twarzy , ponieważ ten ktoś stał w cieniu , po za tym było bardzo ciemno.
- Dylan ! Chodź tu !- zawołałem go.
- Co się stało ? - podbiegł do mnie. - Co to ?
- Zdjęcie ! Wasze ! Jak się całujecie z Cleo. Zrobiłeś se z nią zdjęcie i wywołałeś , a w dodatku oprawiłeś ? co ?- spytałem zdenerwowany.
-Co ? Skąd to masz ? Nie robiłem , żadnego zdjęcia. Może Kath z Joshem to zrobili. Myślisz , że chce Ci robić na złość , przecież jesteś moim przyjacielem.
- Czemu niby Kath czy Josh mieliby zawiesić na ścianie twoje zdjęcie z moją dziewczyną ?
- A bo ja wiem , ich się pytaj ! 
Zbiegłem szybko ze schodów nie patrząc na niego. Wszedłem do kuchni i wyciągnąłem z lodówki masło i pomidory. Zauważyłem że Dylan siada na krześle obok stołu i patrzy na mnie.
- Jake , ja na prawdę ... oh , no nic nas nie łączy z Cleo. Ona jest tylko koleżanką. I na prawdę , to ona mnie pocałowała.
Posmarowałem górną część bułki masłem.
- No dobra. A jakby nawet tak było. To czemu przywiesiłeś to zdjęcie ?- popatrzyłem na  niego.
On wstał i podszedł do mnie.
- To nie ja ! Nie wiem , może złodziej ?
- Ale po co miałby złodziej przywieszać zdjęcie i nic nie ukraść ?
Położyłem swoją dłoń na jego ramieniu i dodałem " Zresztą Dylan , nie ma tu , żadnych znaków włamania.". Wlałem wodę do czajnika i postawiłem na ogień. Położyłem na posmarowanej bułce pokrojony pomidor i położyłem na talerz zrobiony prze zemnie posiłek.


I jak dobrze mi idzie ?

poniedziałek, 9 lipca 2012

Rozdział 2

Impreza

No i impreza się zaczeła. Oczywiście było piwo , dziewczyny , żarcie , papierosy. Wszyscy dobrze się bawili. Ktoś niepewnie zapukał do drzwi. Otworzyłem i przytuliłem Cleo. Obiecywałem , jej , że dziś wydarzy się coś wspaniałego.Zaprowadziłem ją do salonu i podałem kieliszek z wódką. Była taka sama jak inne dziewczyny , ale miała , coś nadzwyczajnego. Stuknęliśmy delikatnie kieliszkami i zrobiliśmy lyka. Przytuliłem ją do siebie i pocałowałem w czoło.


- A więc , ładne macie mieszkanie .
- No całkiem niezłe .- powiedziałem.
- Może pokażesz mi swój pokój ! - złapała mnie za ręke i zaczęła iść ku schodom
Szliśmy po schodach , aż do mojego pokoju. Zatrzymaliśmy sie i spytała czy to mój. Weszliśmy do środka. Usiadła na łóżku i rozglądnęła się po pokoju. Był całkiem normalny , tylko troszkę przerażała mnie ściana , która była troszke inna od reszty. Może to jakieś tajemne przejście , albo cos w tym stylu. Usiadłem blisko niej. Spojrzałem jej w oczy , a ona musnęła swoimi wargami moje usta. Delikatnie ode pchałem ją od siebie. Gdy spojrzała na mnie , ja odsunąłem się od niej. Dla czego to zrobiłem ? Nie jestem takim chłopakiem , który się żuci na dziewczynę. Staram się być inny , a jej tylko na tym zależało.
- Wiesz , Cleo , ja nie dam rady tu... no wiesz.. - spojrzałem , jej w oczy i wstałem po czym zacząłem się kierować ku drzwi.- Widocznie nie jestem na to gotowy. Zresztą jeszcze tu nie spałem i dziwnie się czuje w tym mieszkaniu. A sama dobrze wiesz , że trudno jest mi zapomnieć , o Ninie.
Nina ? Przed Cleo , była ona , a Nina była dla mnie bardzo ważna i myślałem , że to ona jest tą jedyną , ale zginęła w wypadku. Od tamtego czasu , jest mi ciężko i nie jest mi tak łatwo całować się z Cleo. Tęsknie , za nią i cały czas mam nadzieje , że wróci i nadal będziemy szczęśliwą parą. Lecz to jest niemożliwe i głupie.
- No dobrze , ale cały czas nie możesz o niej myśleć. Przecież , już tyle minęło miesięcy , ludzie zapominają o byłej , byłym po kilku tygodniach , a Ty ? Czemu tak długo to trwa .?
- Cleo , ja ją bardzo kochałem.... i nadal kocham...zrozumiesz to kiedyś ? - spytałem otwierając drzwi.-a jeśli nie zrozumiesz nigdy , to nie wiem czy to wyjdzie...przepraszam , ale muszę iść , po piwo , bo już nie ma...
- Skąd to wiesz , że nie ma ? Po prostu chcesz uciec ode mnie ...
- To nie prawda Cleo.. mój współlokator , napisał mi sms.
Spojrzała mi w oczy. Wyszłem z pokoju i zamknęłem za sobą i za nią drzwi. Podszedłem do Dylana i przybliżyłem się mu do ucha , by coś mu powiedzieć , ale on tak jakbym był niezauważalny poszedł w drugą stronę. Nim się obejrzałem , piękna dziewczyna o blond długich i delikatnie falowanych włosach , podeszła do mnie i spytała niepewnie.

- Ty to pewnie Jake ? Ty tu mieszkasz ? Bo wiesz , bardzo ładny ten dom , a raczej dworek. Mogę , wam pomóc w sprzątaniu ogródka. Jutro pojadę kupić wam kwiaty , żeby trochę , rozweselić ten dom. A tak w ogóle to jestem Jessica ! Bardzo mi miło Cię poznać Jake. Dylan dużo mi o tobie opowiadał. Wiem , trochę za dużo gadam , ale taka już jestem.- uśmiechnęła się delikatnie w moją stronę.
Rzeczywiście , strasznie dużo mówiła. Ale całkiem była miła i dobrze się jej słuchało. Odwzajemniłem jej uśmiech.
-Jessica ? Mnie również miło. To bardzo miło z Twojej strony , że chcesz nam pomóc , ale na prawdę nie musisz. Poradzimy sobie.
-Bardzo możliwe , ale kocham pomagać ! Więc , z wielką przyjemnością wam pomogę , przyjdę do was jutro o której mogę ?
-Praktycznie o której chcesz. Ja będę cały czas w domu. - spojrzałem w jej błękitne i pełne radości oczy.
- No dobrze to przyjdę o 12 może być ?
Pokiwałem głową. Wybiegłem szybko na pole , by poszukać Dylana. Rozejrzałem się w prawo i w lewo. Ale nigdzie go nie było widać. Koło dworku ciągnął się gęsty las. Wszędzie mógł pójść. Zacząłem iść w głąb lasu , nagle zauważyłem Dylana , Cleo , Josh i Kath. Moja dziewczyna całowała się z moim przyjacielem. Podbiegłem do nich i rzuciłem się z pięściami na Dylana. Trochę za bardzo mnie poniosło. Wiem nie powinienem tego zrobić. Ale wkurzyłem się na niego. Jak mógł całować moją dziewczynę ? Josh odciągnął mnie siłą od niego. Było czuć , że Dylan był pijany i nie panował nad sobą , ale to ja go zaatakowałem , czułem się okropnie źle. Podbiegłem do Cleo i przytuliłem ją do siebie.
- Jake...? - spytał Dylan , ledwo stojąc na własnych nogach - To nie tak jak myślisz...- powiedział niewyraźnie - to ona mnie pocałowała...


I jak podoba sie wam ? Proszę piszcie komentarze , to dla mnie ważne , bo w przyszlości chce , zostać sławną pisarką .!