sobota, 2 marca 2013

Rozdział 10

    http://www.youtube.com/watch?v=qeS5IrfQk9s <--- czytając , słuchaj.



      To było jak zaczarowany , piekny i nie do spełnienia sen. Wszystko tu było nadprzyrodzone. Chciałem iść dalej , głębiej. Ale nie. Coś przykuło moją uwagę. Coś co nie pozwalało przestać o tym myślec i patrzeć. To była ona ! To ta sama osoba która śniła mi sie przez ostatnie dwa tygodnie.Była piękna. Podszedłem do niej bliżej. Lecz gdy ja się zbliżałem to ona oddalała. Co jest ? - spytałem. I nie dostałem odpowiedzi. Poczułem wiatr. To coś ciągnęło mnie do siebie. Czułem ją. Przy sobie. Gdy nagle fala wody , zabrała mnie i wszystko. Zabrało mnie z powrotem. Czułem powiew wiatru.
-Halo ? - spytałem , a raczej krzyknąłem
     Cisza. Zapadła totalna i bezgraniczna cisza. Jedyne co było słychać to tupot moich butów po betonie. Szedłem przed siebie , nie zatrzymując się. Poczułem jej powiew. Odwróciłem się , ale za mną nikogo nie było. Spojrzałem przed siebie. Było kolorowo. Domki , światła , uliczki i ja. Lecz nikogo nie było w pobliżu. Ludzie znikneli , a może to ja ich nie widzę ? Dłonią przejechałem po obręczy. Za rogu wyłonił sie wielki budynek , gdzie na szczycie widniał napis " Rada zmarłych ". Dziwne. Od kiedy istnieje taka rada ? Zastanawiałem sie przez chwilę. Spuściłem głowę i przełknęłam ślinę. Spojrzałem jeszcze raz na budynek i skierowałem się w stronę wejścia. Szedłem licząc powoli stopnie. 200. Drzwi były tak ogromne , że z wielkim trudem je otwarłem. Usłyszałem czyjeś głosy. Były ciche i z tłumowane. Rozglądnąłem się wokół. Znów ją zobaczyłem. Zacząłem biec co sił w nogach. Tym razem się nie ruszała. Stała w tym samym miejscu co wcześniej.
- Kim jesteś ? - spytałem.




     Zaczęła biec. Uciekać. Zniknęła. Wbiegłem do jakiegoś pomieszczenia. Wszyscy spojrzeli na mnie. Stanąłem. Było pełno ludzi. Zamknąłem oczy z wrażenia i upadłem na kolana. Kilka osób podbiegło do mnie. Spojrzałem na nich.
-Gdzie ja jestem ? - spytałem.
     Nikt nie odpowiedział. Krzyknąłem " Gdzie ja jestem ? ". Spojrzeli na mnie. Podszedł do mnie wysoki i otyły mężczyzna , który pomógł mi wstać i spojrzał mi głęboko w oczy.
-Młody chłopcze. - zaczął - Jak tu się dostałeś ?
     Rozglądnąłem się. Oczekiwałem na jakąś odpowiedź.
-Nie wiem. - odparłem.
     Mężczyzna chwycił mnie za podbródek i spojrzał w oczy. Piękna dziewczyna wyłoniła się za jego pleców mówiąc :
-Ojcze zostaw go ..
     Podeszła do mnie bliżej i spojrzał mi w oczy.


-Chodź - pociągnęła mnie za ramię i wyszła z pomieszczenia.
-To Ty ! - wyszeptałem.- Czego ode mnie potrzebujesz ? - spytałem.
-Jake Walington ?
-Tak , to ja - rozglądnąłem się wokół - Skąd wiesz jak mam na imie ?
-To zaszczyt z Tobą rozmawiać. - ukłoniła się nisko
-Ze mną ? Przecież jestem nikim ważnym.
-Bardzo jesteś skromny.
-Czemu nawiedzałaś mnie we snach ?- spytałem.
-Chodźmy do mojego pokoju. Tam wszystkiego się dowiesz.
     Skierowaliśmy się w stronę komnat.

piątek, 1 marca 2013

Rozdział 9

Siedziałem w pokoju szpitalnym na łóżku rozmyślając ten pocałunek przed drzwiami z Jessicą. Wiem Cleo mnie też zdradziła , ale ja nie chcę jej zdradzić , tylko dla tego , że jestem na nią wściekły. Schyliłem się po książkę która leżała na podłodze. Gdy podniosłem ją , wypadła z niej jakaś kartka. Wstałem z łóżka , wziąłem ten liścik i gdy się odwróciłem w stronę łóżka , czarna postać , popchnęła w moją stronę łóżko , tak ,  że przewróciło się na bok , a ja odskoczyłem w tył. Podbiegłem do nieznajomego i chciałem ściągnąć tej postaci kaptur , ale popchał mnie na drzwi i uderzyłem głową o kant.
     Gdy otworzyłem oczy , ujrzałem nad sobą tą dziewczynę , która stała z książką w ręku w parku koło szpitala. Wystraszony , podciągnąłem się do góry i usiadłem. Spojrzała na mnie , spod swoich czarnych długich rzęs i uśmiechnęła się szeroko. Zwróciłem uwagę na jej białe i szpiczaste zęby. Muszę przyznać , że jest piękna. Jej czarne włosy opadały bezwładnie na ramiona i przykrywały plecy. Usta miała koloru dojrzałej truskawki , a oczy świeciły jak gwiazdy nocą.
-Eeee , cześć ... co się stało ? - spytałem , chwytając się za głowę.
-Uderzyłeś się w głowę ... i to dość porządnie... - spuściła wzrok.
-Aha , znamy się ? Bo nie przypominam sobie...
-Tak , masz rację nie znamy się.
-A więc co tu robisz ? - spytałem.
-Eh , no więc , tak to ja Cie uratowałam , od krwotoku mózgu , bo to ja usłyszałam , jak coś się dzieje u Ciebie w pokoju...
-A więc to tak. - zaśmiałem się.
-Dokładnie. - spojrzała mi w oczy i powiedziała przekonująco - Zapomnij o tym co się teraz zdarzyło - chwyciła mnie za szyję - Rozumiesz ?
-Tak - powiedziałem.
     Zniknęła.
     Mrugnąłem i rozglądnąłem się , ale nikogo nie było. Wziąłem książkę do ręki i otworzyłem na stronie 120 , a tam leżała karteczka. Przeczytałem. Pisało tam " Uciekaj ! ". Wstałem z łóżka , ubrałem się i wyszedłem z pokoju. Pobiegłem szybko po schodach w dół. Lekarze i pielęgniarki zaczeli mnie gonić , a ja przy okazji , rękoma popychałem różne wózki z żywnością , by ich spowolnić. Wybiegłem z szpitala i zacząłem biec w stronę przystanku autobusowego.Usiadłem na ławce i czekałem jakieś 5 min na busa , który miał mnie zawieść do mojego miasteczka , prawie pod dom. Dojeżdżając , wyciągnąłem z kieszeni telefon i zadzwoniłem do Dylana.
-Hej , jesteś w domu ? - spytałem.
-Tak , siedzę i czytam komiks. A Ty ? Gdzie Ty jesteś ? Czy mi się zdaje , czy ty jesteś w drodze ?
-Tak , jadę do domu.
-Co , słyszałem , że masz coś z głową ... czemu wracasz dziś ? - spytał zdenerwowany.
-Bo muszę sie stąd wynieść ... muszę uciekać.. ktoś mi grozi - powiedziałem ciszej.
-Co ? Kto Ci grozi ?
-Pogadamy w domu... - przerwałem i się rozłączyłem.
     Wyszedłem z busa i skierowałem sie w stronę domu. Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka. Rozglądnąłem się i zauważyłem , że w kuchni siedzi Cleo i Dylan. Zdziwiony zmierzyłem wzrokiem Cleo , a później przeniosłem wzrok na Dylana.
-Co tu się kurva dzieje ? - spytałam zdenerwowany
-Czekaj.. - zawołała Cleo.
-Co ? - spytałem - Wiesz co ? Masz jeszcze czelność tu przychodzić ?
-Jake kochanie .. poczekaj .. - wyszeptała
- Nie Cleo ! Przez to wszystko ... wariuje ... Całowałem sie z Jessicą ... - spuściłem głowę w dół wiedząc , że źle zrobiłem.
-Dobrze .. sss - uciszyła mnie
     Położyła swoje dłonie na moich policzkach i spojrzał mi w oczy.Stanęła na palcach.
     Była ode mnie niższa o 10 cm i za każdym razem jak chciała mnie pocałować musiała trochę włożyć w to wysiłku. Choć często to ja podnosiłem ją.Spuściłem głowę , a ona ją przytuliła do piersi. Pachniała wanilią  Była tak pociągająca , jak i niebezpieczna i ja wiedziałem o tym bardzo dobrze. Odwróciłem wzrok i delikatnie się od niej odsunąłem  Nie dałem rady jej przytulać , ani pocałować. Spojrzałem na Dylana i uśmiechnąłem się do niego lodowato.
-Cichutko Cleo .. Już nie będe cię męczył .. Idź do niego. Żegnaj ... - powiedziałem i wybiegłem z domu do ogrodu.
     Zaczęła za mną biec. Ale mnie już tam nie było. Wpadłem. Zaginąłem. To inny świat.