Tajemnicze spotkanie.
Usiadłem na krześle obok stołu. Źle się czułem , że zostawiłem samą Jessice w ogrodzie. W końcu zrobiła wszystko za mnie. Teraz ten ogródek wyglądał na prawdę wspaniale. Musze jej podziękować. Widać ile pracy w to włożyła. Szkoda , że nie mam jej numeru telefonu , zadzwonil bym do niej i może umówił się , by jej to wynagrodzić. Wziąłem do ręki kieliszek z whisky i zrobiłem dużego łyka , tak , że praktycznie zostało tylko na samym dnie. Dylan odsunął krzesło i usiadł obok , klepiąc mnie po plecach.
-Co ? - spytałem może zbyt ostro , ale byłem przybity , więc próbowałem to jakoś odkręcić - przepraszam , po prostu nie jestem w... - przerwałem - nie jestem w nastroju - dokończyłem.
-Dzieje się coś z Tobą dziwnego Jake. Widzę to. Zachowujesz się innaczej , niż kiedy zamieszkaliśmy ten dom. - spuścił ręke z moich pleców i uśmiechnął się nie pewnie.- Powiedz co sie dzieje ?
Mówił bardzo zatroskany. Przypominał mi mojego ojca , gdy wracałem ze szkoły przygnębiony faktem , że przegraliśmy mecz football. A zawsze dobrze nam szło. Ale nie mogłem , mu powiedzieć o dziwnych krzykach w lesie. Spuściłem głowę i chciałem dać mu do zrozumienia , że nie chcę o tym gadac , ale on bardziej poszerzał ten temat. Szybko podnosiłem głowę i poparzyłem na niego spod zmrożonych powiek.
- Bo ja...- przerwałem , miałem mu nic nie mówić- bo ja..eee..- zastanawiałem się przez chwile i dodałem by odciągnąć od tematu. - Która to już godzina ? - spytałem.- Chyba pójdę się umyć , i ten , no eee...wyspać się - wymyśliłem na poczekaniu.
-Jest dopiero czwarta dwadzieścia dziewięć. Daj spokój wie , że coś Cię dręczy , powiedz mi. Chyba mi ufasz prawda ?- spojrzał mi w oczy.
No miał racje. Był moim najlepszym przyjacielem i ufałem mu , ale nie mogłem mu o tym powiedzieć co sie zdarzyło w lesie. Wolałem , żeby sam do tego doszedł. Może wyciągnę go na spacer i znów ktoś zacznie krzyczeć. Na razie pójdę sam pospacerować. Może znajdę coś co mógłbym mu pokazać. Wstałem i zasunąłem za sobą krzesło.
-Idę pospacerować. Nie wiem kiedy wrócę , jakby co to mam telefon. - powiedziałem wkładając kurtkę - Cześć
Wyszedłem.
Było ciepło.Zastanawiałem się czy czasami nie wrócić sie i odłożyć kurtki , ale nie wiedziałem ile będe siedzieć na polu więc postanowiłem nie ściągać. Zatrzymałem się przed lasem. Wziąłem głęboki wdech i postawiłem pierwszy krok na jeszcze wilgotnej ziemi. Rozglądnąłem się po drzewach jakie mnie otaczały. Szedłem cały czas przed siebie. Nagle w oddali zauważyłem wielkie głazy. Piekny był to widok. Były duże i mogły służyć za schronienie dla bezdomnych. Ale czy w ogóle w tej okolicy są tacy ludzie ? Chyba nie , a raczej na pewno nie. Zrobiłem jeszcze jeden krok do przodu bliżej skał. Dotknąłem dłonią dużą i sięgającą ponad dwa i pół metra skałę. Rozejrzałem się w okół i spróbowałem wdrapać się na skałę która leżała poziomo. Za pierwszym razem upadłem na ziemie i trochę zdarłem skórę , ale to nic. Za drugim razem udało się. Usiadłem na niej i popatrzyłem na miasto , które było dość dobrze widać. Było na prawdę duże ..
Nagle poczułem zimno otaczające mnie i po chwili usłyszałem coś dziwnego. Szybko odwróciłem się twarzą do lasu , ale nic nie widziałem , było już zbyt ciemno by coś ujrzeć.
-Hallo ? Kto tam jest ? - spytałem nie pewnie przełykając ślinę.- Dylan ? Czy to ty ?
Z ciemności wyłaniała się jakaś postać. Przyjrzałem się uważne. Ale nic... nadal nie widziałem twarzy tej osoby. Zeskoczyłem z skały i zrobiłem jeden krok w przód.
-Hallo ? Kim jesteś ? - spytałem ponownie , lecz znów nie usłyszałem odpowiedzi.
Zrobiłem następny krok , aż nagle kto skoczył mi na plecy , a ja upadłem na ziemię i uderzyłem głową o skałę. Później ? Nie wiem , co się działo. Nie mam pojęcia.
Obudziłem się w szpitalu , a obok mnie stała Jessica , Cleo , Dylan , Kath , Josh i inni moi przyjaciel .. Co się stało ? Rozglądnąłem się po pokoju i podciągnąłem się bym mógł swobodnie usiąść. Ale Dylan mi na to nie pozwolił.
- Jake , musisz dużo odpoczywać , lekar powiedział , że wypiszą Cię za tydzień...-przerwał i wszystkich zebranych w tym pokoju zbadał wzrokiem.- Przynieśliśmy owoce , no i Cleo przyniosła ci konsole , żebyś się nie nudził.
- Tak , skarbie musisz odpoczywać , bo wiesz chcę byśmy poszli do Wesołęgo Miasteczka. - uśmiechnęła sie do mnie i pocałowała mnie w czoło.
Wszyscy zmrozili ją wzrokiem.
-No co ? -spytała.
-Nie ważne , w każdym razie musisz dużo leżeć - powiedziała wysoka blondynka. - Jake przepraszam , ale ja muszę już iść , bo obiecałam mamie , że zajmę się kolacją. Wiesz nie mam ojca i... - przerwała i podniosła kącik ust - i spotyka się obecnie z szefem jakieś wielkiej firmy i ma bardzo dużo na głowie , ale na pewno Cię odwiedzę. No , to pa do zobaczenia - pocałowała mnie w policzek i wyszła.
-Tak , tak idź , idź - powiedziała Cleo. - Nikt Cię tu nie chce. - powiedziała do siebie - A tak właściwie kto to jest ? - spojrzała na mnie.
-Ona ? - spytał sie Dylan.- Moja koleżanka , Jake poznał ją na imprezie przed wczoraj. No , a wczoraj , przyszła pomagać w ogrodzie.
-Ej , ja też bym mogła pomóc ! A nikt , nie będzie zbliżał sie do mojego kotka prawda Jake ? - spytała sie mnie unosząc jedną ze swoich brwi.
Podniosłem jedną ręke do góry i już miałem zamiar coś powiedzieć , ale Kath mi przerwała.
-Tak , na pewno Cleo. Nikt Ci go nie odbierze. W szczególności , jak będziesz dalej całować Dylana - zaśmiała sie - A Jake na pewno tą dziewczynę lubi - wskazała na drzwi.
-Dobra , przestańmy już o tym gadać okej ? - spytał Josh.
-Jasne - powiedzieli wszyscy chórem.
Oparłem się o poduszkę i wziąłem głęboki wdech tak , że zabolały mnie płuca. Spojrzałem na Dylana i uśmiechnąłem się do niego fałszywie. Spojrzałem na okno , które było za plecami Josha.
- Właściwie....-przerwałem , bym mógł spokojnie kaszlnąć.
-O fuuu ! - krzyknęła Cleo i odskoczyła do tyłu. - Mam jego śline w buzi !
Popatrzyłem na nią bardzo zawiedziony.
-Jake , nie przejmuj się nią.. Myśli , że się czymś zarazi..wiesz ? Ale czym , to ja już nie wiem. - popatrzył na Cleo , kucając przy moim łóżku - Właściwie ?
-Właściwie , co się stało ? - spytałem.
-Ty się nas pytasz ?- spytała troskliwie Kath. - Przecież to Tobie coś się stało niee ? My na prawdę nic nie wiemy.
-Ale ja nic nie pamiętam ! - wykrztusiłem z siebie.
Przyjaciel wymienili się spojrzeniami.
-Jak to nic nie pamiętasz ?- spytał Dylan.
-Nic , po prostu nic !
Mówiłem całkowitą prawdę....