Ogród
Gdy już zjadłem , do drzwi ktoś zapukał. Wstałem z fotela i zacząłem kierować się ku drzwią. Chwyciłem za klamkę która była zimna i pociągnąłem w swoją stronę. To była ona ! Wysoka i szczupła blondynka. W rekach miała kwiaty. Różowe , żółte , pomarańczowe , czerwone , fioletowe i białe. Było tych roslinek więcej , bo gdy spojrzałem , ujrzałem za jej plecami auto , a w nim pełno kwiatów i małych drzewek. Powitałem ją i zaprosiłem do środka.- Chcesz coś do picia ?- spytałem wchodząc do kuchni
- Nie , dziękuje. To co pierwsze robimy ?
- Chodź do ogrodu , tam się zastanowimy dobrze ?
Spojrzała na mnie i pokiwała głową. Zacząłem iść w stronę wyjścia z domu. Ona szła obok mnie obijając swoją ręką o moją.
- Wiesz ? Szczerze , to jeszcze w tym ogrodzie nie byłem , więc w sumie nie wiem jak wygląda. Ale coś mi się zdaje , że duzo pracy będzie.
- Czemu tak myślisz ?
- Bo pierwsze moje wrażenie o tym domu , to było . To jest domu strachu itp. A jak wygląda dom to i ogród.
-Niekoniecznie - powiedziała , dochodząc do ogródka. - Widzisz , on , jest w całkiem... - przerwała , gdy zobaczyła wielki ogród.
Był wielki i bardzo zaniedbany. Rzeczywiście , będzie masa pracy. Popatrzyłem na nią , a ona na mnie i wzruszyła ramionami. Na środku stała średniej wielkości fontanna schodziła z niej farba , ale dodawała atmosfery sprzed 50 lat. Po prawej stronie było wielki zagłębienie. Można to wykorzystać na basen. Zaś po lewej stronie od fontanny znajdowała się mała budka. Można tam było zrobić jakiś schowek , czy coś.
Odwróciłem się w stronę Jessici. Spojrzałem jej w oczy.
- I co nie miałem racji ? - spytałem.
- Dobra tym razem miałeś , ale zobaczysz , że ja też będę ją mieć.
Uśmiechnąłem się do niej promiennie. Była całkiem mila jak na siedemnastoletnia dziewczynę. Wziąłem od niej kwiatki i położyłem je na ziemi by nie musiała dźwigać , takiego ciężaru.
- Dziękuje - powiedziała i popatrzyła na mnie - Jesteś bardzo miły.
- Taak ? Bardzo dziękuje - uśmiechnąłem sie do niej.
Gdy znalazłem się bliżej fontanny. Zauważyłem za nią jakieś drewniane drzwi.
Były dość duże i brązowe. Jessica poszła za mną. Położyłem prawą dloń na drzwiach i próbowałem je popchać , ale nie otworzyły się. Nawet nie miały klamki.
-Jesteś słabeuszem - powiedziała opierając się o mur i patrząc na mnie.
- Nie prawda. Nie da sie ich po prostu otworzyć - spojrzałem jej w oczy. - No spójrz , maja klamkę , lub coś podobnego do klamki ?
-Nie , ale...może...hmm..no nie wiem... - wzruszyła ramionami.
- Hehe.. - zaśmiałem się - po co komu drzwi , skoro nie da się je otworzyć ?
- A może to nie są drzwi , tylko jakieś tajemne przejście...?
-Bardzo możliwe.. - wybuchłem śmiechem , a ona razem ze mną.
Podniosłem głowę do góry i pokazałem swoją wyższość nad drzwiami. Ona chwyciła mnie za ręke i pociągnęła za sobą...


fajny rozdział;D czekam na kolejne ;p <3
OdpowiedzUsuńfajne
OdpowiedzUsuń<3 liczymy na kolejny rozdział :D
@karolina_koper