wtorek, 13 maja 2014

Rozdział 11

     Szedłem przez ciemny korytarz trzymając piekną i wysoką dziewczynę z zadziwiająco długimi nogami. Byłem nią zachwycony. Spojrzała na mnie i otworzyła duże i czarne drzwi. Weszliśmy do środka. Rozglądnąłem się wokół. Porządek panował tu niesamowity.
-A więc ? Czemu nawiedzasz mnie w snach ? - spytałem po dłuższej ciszy.
-Potrzebuję Twojej pomocy. - stwierdziła lekko zdenerwowana
-Jak to ? Dlaczego ? Jak mamy się spotkać skoro to tylko sen ?
     Chwyciła mnie za ramiona i spojrzała w oczy.
-To nie jest sen Jake ! - wykrzyknęła - Dotarłeś tu poprzez drzwi.
-Te w ogrodzie , które nie mogłem otworzyć ?
-Tak to te. Nie mogłeś bo... Byłeś z tą blond włosą dziewczyną.
-Jessicą - odparłem.
     Kiwnęła głową. Spojrzałem w bok szukając czego na czym mógłbym się oprzeć aby nie upaść. Słabo mi sie robiło na samą myśl. Gdzie ja wogóle jestem ?
- Czemu ten budynek nazywa się rada zmarłych ?
- Bo wszyscy tu są martwi - wyszeptała
     Opadłem na kolana. Zamknąłem oczy i głową uderzyłem o podłogę.

     *
     Dziewczyna stała nade mna wymachując gazetą przed moimi oczyma. Zamrugałem kilka razy, aż udało mi się ocknąć do końca. Podała mi swoją dłoń. Swoją martwą dłoń. 
-


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz